Rzetelne wykorzystanie utworu – muzyka popularna w kampanii wyborczej

Media społecznościowe obiegła wiadomość, że sztab jednego z kandydatów na prezydenta zaczął wykorzystywać w kampanii utwory AC/DC oraz Dire Straits. Internauci zwrócili tutaj uwagę na fakt, że “T.N.T.” stał się motywem przewodnim kampanii i zapytali Sony Music Publishing o to, czy udzielono zgody na wykorzystanie muzyki AC/DC w kampanii wyborczej. Sony odpowiedziało, że taka zgoda nie została udzielona i że sytuacja jest analizowana pod kątem formalno-prawnym.

Sztab owego kandydata broni się tym, że wykupiono w ZAiKS licencję na wykorzystanie szeregu utworów, w tym wyżej wymienionych i twierdzi, że wskazane utwory nie są motywem przewodnim kampanii. Internauci kontrują, że “T.N.T.” jest wykorzystywany na wiecach wyborczych jako swoiste “intro” dla kandydata i że stał się głównym utworem kampanii wyborczej.

Skąd ta przepychanka? Zapewne wynika ze stanowiska ZAiKS, który na swojej stronie internetowej publikuje wytyczne, dotyczące wykorzystywania muzyki chronionej w celach politycznych: https://zaiks.org.pl/artykuly/2023/czerwiec/wykorzystanie-muzyki-w-kampanii-wyborczej – czytamy tam:

Kiedy należy uzyskać zgodę twórców lub spadkobierców na wykorzystanie utworu w kampanii wyborczej?

Taką zgodę należy uzyskać w przypadku, kiedy utwór ma zostać wykorzystany jako przewodni motyw kampanii (ogólnopolski, wybrany przez sztab i wykorzystany przez partię w przekazach w mediach ogólnokrajowych). ZAiKS informuje o konieczności uzyskania takiej zgody.

Kiedy wystarczy uzyskać licencję od organizacji zbiorowego zarządzania?

W przypadku kiedy utwory stanowią tło wydarzenia lub są grane na koncercie towarzyszącym wydarzeniu w kampanii wyborczej, wystarczy uzyskanie od organizacji zbiorowego zarządzania licencji na takie wykorzystanie twórczości.

Stąd zapewne wynika koncentracja na “motywie przewodnim kampanii”.

O co tak naprawdę chodzi? Prawa autorskie dzielą się na dwie kategorie: majątkowe (wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu) oraz prawa autorskie osobiste (które o wiele trudniej zdefiniować w sposób precyzyjny). ZAiKS jako organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi majątkowymi nie posiada uprawnień do udzielania komukolwiek zgody na wykorzystywanie praw autorskich osobistych, które oznaczają więź twórcy z utworem.

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie wymienia wszystkich postaci praw autorskich osobistych, posługując się jedynie przykładowym wyliczeniem, zawartym w art. 16:

Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:

1) autorstwa utworu;
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania
go anonimowo;
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Istotny z punktu widzenia jest art. 16 pkt 4, w którym mowa jest m.in. o rzetelnym wykorzystaniu utworu, tj. takim, które przede wszystkim zgodne jest z dobrymi obyczajami, co oczywiście jest kategorią szalenie ocenną. Podnosi się na przykład, że utwór nie może być wykorzystywany w celu sprzecznym z prawem, naruszającym cudze prawa i wolności (wyobraźmy sobie np. wykorzystanie czyjegoś utworu w ramach kampanii nawołującej do nienawiści na tle etnicznym, albo jako reklama dla działalności, będącej piramidą finansową). To jednak nie są jedyne kryteria; Sąd Apelacyjny w Białymstoku przytoczył np. w ramach praw autorskich osobistych prawo do ochrony „dobrej sławy dzieła” lub „dobrego imienia dorobku twórcy”, tj. prawo do przeciwdziałania zachowaniom, które mogą naruszać dobrą reputację (renomę) dzieła, bądź reputację samego autora, a także prawo do ochrony przed nieuprawnionym wykorzystywaniem elementów procesu twórczego i dorobku twórcy oraz przed przywłaszczaniem ich (wyrok z dn. 31.07.2012 r., I ACa 303/12). Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał, że prawo do rzetelnego wykorzystania wyboru “przejawia się w zakazie korzystania z utworu w sposób sprzeczny z zamysłem autora widocznym dla obiektywnego i uczciwego obserwatora” (wyrok z dnia 13.03.2014 r., VI ACa 1202/13).

Powiedzmy sobie otwarcie – polityka jest tematem drażliwym. Zarówno artyści, jak ich fani mają różne poglądy polityczne; niektórzy mają ambicje wyrażania swoich opinii, inni tego nie robią właśnie po to, by nie alienować swoich odbiorców. Wydaje się zatem, że zwłaszcza w sytuacji, w której spór polityczny jest tak zajadły, jak obecnie, należałoby zachować szczególną ostrożność przy próbach wykorzystania cudzej twórczości w kontekście politycznym – autor może po prostu nie chcieć być kojarzonym z określoną opcją polityczną.

W Polsce mieliśmy już zresztą przykłady, gdy twórcy protestowali przeciwko wykorzystaniu ich utworów w kontekście politycznym – zespół Lombard stanowczo sprzeciwiał się wykorzystaniu utworu “Przeżyj to sam” na wiecach wyborczych Platformy Obywatelskiej:

https://www.onet.pl/kultura/onetkultura/przezyj-to-sam-na-wiecu-po-lider-lombardu-wydal-specjalne-oswiadczenie/syh1950,681c1dfa

Nie mogłem znaleźć informacji na temat tego, czy sprawa znalazła swój finał w sądzie, natomiast z całą pewnością należy powiedzieć, że takie wykorzystanie utworu mogło naruszać autorskie prawa osobiste autorów.

Dodać oczywiście należy, że ochrona praw autorskich osobistych nie jest bezwarunkowa. Nawet naruszenie praw autorskich osobistych niekoniecznie może rodzić po stronie autora jakiekolwiek roszczenia; dzieje się tak tylko w przypadku, gdy naruszenie ma charakter bezprawny – przy czym przepisy wprowadzają domniemanie bezprawności naruszenia; innymi słowy, to osoba, wykorzystująca dany utwór musi wykazać, że uczyniła to zgodnie z prawem. Do takich okoliczności, wyłączających bezprawność, należeć może oczywiście zgoda autora na taki, a nie inny sposób wykorzystania utworu, ale także działanie w ramach dozwolonego ustawą użytku – na przykład na potrzeby dozwolonej krytyki, pastiszu, czy parodii – przy tym zastrzeżeniu, że autor oraz źródło utworu muszą być nadal, w miarę możliwości, podane.

Reasumując, w mojej ocenie, wykorzystanie utworów popularnych artystów w kontekście kampanii wyborczej – czy w jakimkolwiek otoczeniu politycznym – bez zgody autora jest co najmniej nieostrożne. Nie mam wątpliwości, że z uwagi na dość wrażliwe okoliczności, wykup licencji w ZAiKS (co załatwia problem praw autorskich majątkowych) jest niewystarczający, zaś autorom przysługuje prawo sprzeciwu wobec takich działań – oczywiście, pytanie jest takie, czy Angus i Malcolm Young w ogóle interesują się tym, co się w Polsce dzieje, czy przejmują się perspektywą przypisania ich do konkretnej polskiej opcji politycznej i czy postanowią podjąć jakieś kroki prawne.