Niniejszy wpis został zainspirowany informacją, że prokurator Ewa Wrzosek złożyła zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia na jej szkodę przestępstwa, polegającego na groźbach karalnych ze strony Jacka Ozdoby, które to groźby miały być formułowane w dniu 17 marca bieżącego roku pod siedzibą Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jacek Ozdoba, stojąc wówczas w otoczeniu innych polityków, wypowiedział następujące słowa: “ja ją popchnę, niech spie***la”. Poseł Marek Suski ostrzegał go wówczas, żeby nie pchnął za mocno, by “się nie przewróciła”.
Historia wraz z nagraniami video opisana jest dokładnie np. tutaj:
https://tvn24.pl/polska/ewa-wrzosek-zlozyla-zawiadomienie-w-sprawie-slow-jacka-ozdoby-st8380472
Z treści artykułu wynika, że prokurator Wniosek uznała, że zachowanie Jacka Ozdoby wyczerpało znamiona czynu z art. 190 § 1 Kodeksu karnego, przy jednoczesnym zaostrzeniu odpowiedzialności karnej w oparciu o art. 57a § 1 kk, czyli groźby karalnej w warunkach tzw. czynu chuligańskiego.
Co zatem mówi art. 190 § 1 Kodeksu karnego? “Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub na szkodę osoby dla niej najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w osobie, do której została skierowana lub której dotyczy, uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
Elementy niezbędne dla zaistnienia groźby pozornie są raptem dwa:
- zapowiedź popełnienia jakiegoś przestępstwa na szkodę adresata lub osoby dla niego najbliższej;
- uzasadniona obawa spełnienia groźby u adresata lub osoby mającej być obiektem przyszłego przestępstwa.
Niby proste, ale nie do końca, ponieważ te dwie części i tak należy rozebrać na czynniki pierwsze, by zrekonstruować treść normy, wynikającej z przepisu.
Pojęcie przestępstwa, które jest przedmiotem wypowiedzi, zawiera się w art. 1 § Kodeksu karnego:
§ 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia.
§ 2. Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma.
§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.
Jednakże, nie sposób na tym poprzestać, albowiem czynem zabronionym jest również wykroczenie, zdefiniowane w art. 1 Kodeksu wykroczeń. Tym samym, dla precyzji, należy mieć również na uwadze art. 7 kk:
§ 1. Przestępstwo jest zbrodnią albo występkiem.
§ 2. Zbrodnią jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 albo karą surowszą.
§ 3. Występkiem jest czyn zabroniony zagrożony grzywną powyżej 30 stawek dziennych albo powyżej 5000 złotych, karą ograniczenia wolności przekraczającą miesiąc albo karą pozbawienia wolności przekraczającą miesiąc.
Mamy zatem jasność, że odpowiedzialności karnej za groźbę karalną podlega zapowiedź popełnienia czynu, który jest zbrodnią lub występkiem, a zatem czynem przynajmniej zagrożonym karą grzywny powyżej 30 stawek dziennych, powyżej 5000 zł lub karą ograniczenia wolności przekraczającą miesiąc bądź też karą pozbawienia wolności, przekraczającą miesiąc. Do znamion czynu nie należy zapowiedź popełnienia wykroczenia, a więc czynu zabronionego, który zagrożony jest karą łagodniejszą. Nie ma przy tym znaczenia, czy przedmiotowe przestępstwo opisane jest w Kodeksie karnym, czy w innej ustawie (np. art. 107 Ustawy o ochronie danych osobowych), choć wydaje się poniekąd oczywiste, że np. czyny karnoskarbowe pozostają poza optyką tego przepisu – Skarbowi Państwa nie da się skutecznie grozić.
Zasadniczo do elementów konstrukcyjnych przestępstwa należy też szkodliwość społeczna, przekraczająca tzw. subminimalny poziom, oraz możliwość przypisana winy – niemniej, przy ocenie, czy sprawca groził popełnieniem przestępstwa, z reguły nie ma możliwości odniesienia się do tych kwestii, albowiem nie sposób przewidzieć, czy zapowiadany czyn będzie szkodliwie społeczny oraz czy będzie zawiniony, dopóki sprawca swej groźby nie zrealizował.
“Osobą najbliższą”, która może być potencjalną ofiarą zapowiadanego przestępstwa, jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu (art. 115 § 11 kk).
Zarówno orzecznictwo, jak i doktryna przyjmują zgodnie i konsekwentnie, że groźba nie musi być wyrażona wprost, tj. werbalnie, pisemnie itd., lecz wystarczające jest każde zachowanie sprawcy, które dostatecznie ujawnia jego zamiar – może to być np. wymachiwanie nożem przed twarzą ofiary, gest (choćby symulowane “podrzynanie gardła”) itd. Nacisk tutaj należy położyć na to, by komunikat sprawcy był wystarczający do odczytania intencji – np. słowa “będziesz miał poważne problemy” same z siebie mogą oznaczać wiele rzeczy – to może być równie dobrze zapowiedź użycia przemocy, jak i np. wszczęcia postępowania cywilnego o ochronę dóbr osobistych albo zawiadomienie nadzoru budowlanego o samowoli budowlanej. Istotny jest kontekst, który oczywiście podlega ocenie.
Przenosząc to na grunt komentowanej sprawy, przyjąć można, że Jacek Ozdoba deklarował słownie gotowość do co najmniej naruszenia nietykalności cielesnej Ewy Wrzosek, co rzeczywiście jest przestępstwem, opisanym w art. 217 Kodeksu karnego.
To natomiast nie wystarczy, by uznać, że rzeczywiście miała miejsce groźba karalna. Przestępstwo z art. 190 kk jest – zgodnie z zasadą wyrażoną w art. 8 kk zdanie drugie – przestępstwem umyślnym. Oznacza to, że sprawca musi mieć chęć wywołania u adresata ofiary jakiejś reakcji psychologicznej (stanu obawy o swoje zdrowie, życie, mienie, względnie osoby najbliższej), albo przynajmniej zakładać, że taka reakcja może zostać wywołana i się na to godzić. Warunkiem podstawowym jest zatem to, że działanie sprawcy musi obejmować zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym również to, że groźba do adresata rzeczywiście dotrze. Sąd Najwyższy w wyroku z 3.03.2022 r., sygn. akt IV KK 307/21 wskazuje na przykład:
(…) Należy podkreślić, że zgodnie z tym przepisem karane jest zachowanie polegające na grożeniu innej osobie, zaś groźba ma u niej wzbudzić uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Przepis ten
nie wymaga, by groźba została wyrażona w obecności tej osoby i bezpośrednio do niej skierowana. Groźba może zostać przekazana pokrzywdzonemu przez osobę trzecią lub innym sposobem komunikacji. Niemniej w każdym przypadku zamiarem sprawcy musi być dotarcie informacji zawierającej treść groźby do osoby, wobec której jest ona skierowana. Zamiarem sprawcy musi być bowiem objęte zachowanie, które stanowi atak na wolność konkretnej osoby. (…)
Analizując to, co wiadomo o sprawie, można powziąć wyraźne wątpliwości, czy rzeczywiście zrealizowano znamiona groźby karalnej na szkodę Ewy Wrzosek. Europoseł Ozdoba – co wywnioskować można z okoliczności, w których został nagrany – nie kierował swoich słów do Ewy Wrzosek, lecz do swoich kolegów z partii, a trudno zakładać, by spodziewał się, że przekażą jego słowa bezpośrednio zainteresowanej. Wydaje się zatem, że Jacek Ozdoba, gdy zapowiadał, że użyje wobec Ewy Wrzosek przemocy, nie miał zamiaru jej grozić, a jedynie pochwalić się przed kolegami swoją odwagą oraz sprawnością fizyczną – po ich reakcji można zresztą wywnioskować, że autentycznie im zaimponował.
Kolejnym elementem czynu jest realna obawa spełnienia groźby, oceniana według kryteriów obiektywnych. Tutaj oczywiście pojawia się pytanie, czy Jacek Ozdoba byłby zdolny poradzić sobie w walce z dorosłą kobietą, aczkolwiek okoliczności wskazują, że nie jest to kwestia przesądzająca. Można sobie wyobrazić bowiem, że Jacek Ozdoba dokonuje jakiegoś podstępnego ataku z zaskoczenia, a poza tym, towarzyszyli mu koledzy. Hipotetycznie zatem uznać należy, że gdyby słowa europosła Ozdoby dotarły do prokurator Wrzosek, miałaby ona prawo obawiać się realizacji groźby.
Reasumując, biorąc pod uwagę opisywane publicznie okoliczności zdarzenia, możliwość przypisania Jackowi Ozdobie odpowiedzialności za groźbę karalną wydaje się raczej niepewna i wątpliwa, a to z uwagi na to, że raczej nie miał on intencji, by jego zapowiedzi do pokrzywdzonej rzeczywiście dotarły, a wyszło to raczej przypadkiem – nie zdawał on sobie chyba sprawy z tego, że w ogóle jest nagrywany. Inną oczywiście kwestią jest moralna ocena tego zachowania, przy czym zdaje się, że między wierszami opisałem wyżej, co o tym sądzę i co wydaje się chyba dość oczywiste.