Kontynuując niejako wpis z wczoraj, pomyślałem, że warto może również podzielić się pewnymi uwagami na temat zdarzenia, które stało się przyczyną knajackiego zachowania Jacka Ozdoby, czyli przesłuchania śp. Barbary Skrzypek. W przestrzeni publicznej krąży wiele mitów na temat tego, jak powinna wyglądać czynność przesłuchania, co w tej sprawie zrobiono nie tak, jak należy, więc może podzielę się własnymi doświadczeniami.
1. W przesłuchaniu nie uczestniczył protokolant
Wiele razy uczestniczyłem w przesłuchaniach w trakcie postępowania przygotowawczego, zarówno w prokuraturze, jak i na policji, dosłownie nigdy nie widziałem, by prowadzący czynność korzystał z pomocy protokolanta.
Art. 144 Kodeksu postępowania karnego wskazuje, że obecność protokolanta jest niezbędna wyłącznie w przypadku protokołowania rozprawy, natomiast protokół z innych czynności postępowania może zostać sporządzony albo przez prowadzącego czynność, albo przez inną osobę, która została w tym celu przybrana. Jasne tymczasem jest, że nikt nie będzie tego robić za darmo, a nie każdy prokurator może liczyć na to, że przydzieli mu się asystenta, bo tylu etatów w prokuraturze zwyczajnie nie ma.
2. Czynność przesłuchania nie była rejestrowana z urzędu/nikt nie złożył wniosku o rejestrację
Art. 147 § 1 kpk: Przebieg czynności protokołowanych może być utrwalony ponadto za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk, o czym należy przed uruchomieniem urządzenia uprzedzić osoby uczestniczące w czynności.
Zasada jest zatem taka, że czynności są rejestrowane tylko wtedy, gdy prowadzący czynność tak postanowi. Od zasady tej są tak naprawdę 2 wyjątki, gdy rejestracja jest obligatoryjna:
- Przesłuchanie świadka lub biegłego utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk, gdy zachodzi niebezpieczeństwo, że przesłuchanie tej osoby nie będzie możliwe w dalszym postępowaniu lub przesłuchanie następuje w formie zdalnej (147 § 2 kpk);
- Przesłuchania w tzw. “blue roomie” (147 § 2a kpk).
Dodatkowo, art. 147 § 2b kpk wskazuje, że nagrywa się również zapis dźwięku i obrazu rozprawy, chyba że “jest to niemożliwe ze względów technicznych”, co jak praktyka pokazuje, jest raczej regułą, niż wyjątkiem i sprowadza się do stwierdzenia przewodniczącego składu sędziowskiego, że “odstąpiono od rejestracji ze względu na brak możliwości technicznych”.
Uprzedzając pytania i wątpliwości, wskazać należy, że dodatkowo istnieje możliwość złożenia wniosku o rejestrowanie przez stronę rozprawy za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk (art. 358 kpk), przy czym przewodniczący może zawsze odmówić, jeśli stoi to w konflikcie z prawidłowym przebiegiem postępowania. Rejestrowanie jest oczywiście wykluczone, jeśli rozprawa prowadzona jest z wyłączeniem jawności, zaś postępowanie przygotowawcze ze swej istoty ma charakter niejawny.
O konieczności rejestrowania każdej czynności postępowania środowiska prawnicze mówią od wielu lat, zaś jeśli chodzi o mnie, to słyszę ten postulat od jakichś dwóch dekad, przy czym za każdym razem osoby odpowiedzialne za inicjatywę ustawodawczą odpowiadają dwoma argumentami:
- Nie ma na to środków;
- Gdyby odtwarzać zapis czynności na rozprawie, przyczyniłoby się to do przewlekłości postępowania.
Co do argumentu pierwszego, to on jest oczywiście zawsze dobry, skoro nie ma pieniędzy, to nie ma i po co drążyć. O ile wiem, to w niejednej prokuraturze brakuje pieniędzy nawet na papier do drukarek, więc…
Oczywiście nie da się takich czynności po prostu zarejestrować telefonem osobistym czy nawet służbowym, bo zawsze takie nagranie będzie potem kwestionowane, że było zmieniane, manipulowano przy nim itd. Szczegółowe warunki rejestracji czynności określa zresztą Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 11 stycznia 2017 r. w sprawie utrwalania obrazu lub dźwięku dla celów procesowych w postępowaniu karnym i nie przewiduje odstępstw od zasad.
Argument drugi rzeczywiście jest poważniejszy; faktem jest, że odczytanie protokołu jest czynnością o wiele mniej czasochłonną, niż odtworzenie nagrania. Łatwiej też jest odnaleźć w pisemnym protokole twierdzenia odnoszące się do faktów sprawy; nagranie z kolei pozwala uchwycić nie tylko wypowiedzi osoby przesłuchiwanej, lecz również jej reakcje emocjonalne, gesty itd., a zatem ująć pełniej przebieg protokołowanej czynności. Problematyczny jest również art. 147 § 3 kpk, który mówi, że jeżeli czynność procesową inną niż rozprawa utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk, protokół można ograniczyć do zapisu najbardziej istotnych oświadczeń osób biorących w niej udział – co wymaga albo późniejszego sporządzenia transkrypcji (znowu – pieniądze!), albo czasochłonnego i wielokrotnego odtwarzania zapisu z czynności, by móc następnie przełożyć treść oświadczeń świadków choćby do uzasadnienia wyroku. Nic natomiast nie stałoby na przeszkodzie traktować zapis audiowizualny jako element pomocniczy do protokołu pisemnego – choćby aby móc zweryfikować zgodność protokołu pisemnego z wypowiedziami osoby przesłuchiwanej.
Wydaje się zatem, że postulaty bezwzględnego rejestrowania czynności w postępowaniu karnym nie zostaną w najbliższej przyszłości zrealizowane.
Dodam, że nigdy nie miałem okazji zaobserwować rejestracji przesłuchania świadka lub podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym (z wyjątkiem przesłuchań w blue roomach), aczkolwiek rejestrowanie jest chyba dość częste przy innych czynnościach, takich jak przeszukanie lub oględziny.
3. W 4 godziny przesłuchania zapisano tylko 9 stron protokołu? To niemożliwe!
Jeżeli ktoś kiedykolwiek uczestniczył w czynności przesłuchania świadka, zdaje sobie sprawę, że jednoczesne słuchanie i spisywanie protokołu jest czynnością czasochłonną. Umiejętność protokołowania w czasie rzeczywistym nie jest umiejętnością powszechną wśród przedstawicieli organów ścigania i – jak należy zakładać – wśród ogółu populacji. Inaczej kursy maszynopisania nie byłyby tak kosztowne.
Normalnie przesłuchanie wygląda w taki sposób, że osoba przesłuchiwana wypowiada 2-3 zdania, jest proszona o przerwę dla odnotowania i dopiero wtedy może kontynuować swoją wypowiedź. Poza tym, osoba przesłuchiwana ma prawo składać uwagi do protokołu, jeśli jej wypowiedzi zostały odnotowane niedokładnie. Normalną praktyką jest drukowanie protokołu “roboczego”, który przesłuchiwany sobie najpierw odczyta, potem zgłosi uwagi, następnie uwagi zostaną wciągnięte do protokołu głównego, który po wydrukowaniu dopiero jest podpisywany przez osobę przesłuchiwaną oraz inne osoby, uczestniczące w czynności.
Nie jest niczym nadzwyczajnym, że w ciągu 4 godzin powstało raptem 9 stron maszynopisu.
4. Protokół został sfałszowany
Protokół, który został opublikowany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, wyraźnie zawierał parafkę osoby przesłuchiwanej na każdej stronie oraz jej podpis pod protokołem. Barbara Skrzypek potwierdziła swoim podpisem, że zapoznała się z treścią protokołu i nie zgłasza doń żadnych uwag. Nie przekonują w żaden sposób uwagi, jakoby miała problemy ze wzrokiem (chyba mogła mieć okulary korekcyjne), a jeśli nawet – protokół mógł jej zostać odczytany. Nikt natomiast nie powinien podpisywać protokołu, o którym uważa, że jest niedokładny lub zawiera twierdzenia, które nie padły.
Rzucanie podobnych oskarżeń w świetle tych faktów jest co najmniej niepoważne.
5. Odmówiono Barbarze Skrzypek uczestnictwa pełnomocnika i naruszono jej prawo do obrony (sic!)
Zacząć oczywiście należy od tego, że Barbara Skrzypek nie była podejrzaną, tylko świadkiem, i żadne prawo do obrony jej nie przysługiwało.
Zgodnie z treścią ujawnionego protokołu, pełnomocnik świadka nie został dopuszczony z uwagi na to, że organ uznał, że interes świadka nie wymaga obecności pełnomocnika.
Jest to oczywiście jak najbardziej legalne, co wynika z treści art. 87 § 3 kpk. Przepis ten jest skonstruowany w taki sposób, że uzależnia udział pełnomocnika od w zasadzie w pełni uznaniowej decyzji prowadzącego postępowanie – gdyż co prawda na zarządzenie prokuratora w tym przedmiocie przysługuje zażalenie, ale zasadniczo nie wstrzymuje wykonania czynności przesłuchania. Świadek może odmówić złożenia zeznań bez pełnomocnika do czasu rozpoznania zażalenia – ale naraża się wówczas na odpowiedzialność porządkową w postaci kary pieniężnej do 3000 zł – i może co najwyżej mieć nadzieję, że kara zostanie następnie uchylona.
Reguły dopuszczania pełnomocników dla świadka są zatem nieprzejrzyste i zdecydowanie wymagają korekty. Zdaje się, że Naczelna Rada Adwokacka formułuje postulat, by organ postępowania w ogóle nie mógł decydować o tym, czy świadek może ustanowić pełnomocnika, co również jawi się jako wątpliwe rozwiązanie – organ musi mieć też możliwość weryfikacji, czy w danym konkretnym przypadku nie istnieje na przykład potencjalny konflikt interesów, albo czy obecność pełnomocnika z jakichkolwiek przyczyn – na ogół pokrewnych czy pochodnych od ryzyka konfliktu interesów – nie wpłynie krępująco na świadka i treść jego zeznań; to oczywiście są tylko dwa możliwe przykłady.
Osobiście uważam, że poza wyjątkowymi sytuacjami, jeden pełnomocnik nie może reprezentować więcej niż jednego świadka w postępowaniu karnym, gdyż już sama rozbieżność między relacją świadka nr 1 a świadka nr 2 w niektórych przypadkach może prowadzić do tego, że wobec któregoś z nich zostanie wszczęte postępowanie np. o składanie fałszywych zeznań. Samo przyjmowanie pełnomocnictwa w takiej sytuacji jest proszeniem się o kłopoty. Jednoczesne reprezentowanie świadka i obrona podejrzanego również jest sytuacją bardzo niebezpieczną – jak należycie bronić klienta i jednocześnie reprezentować świadka, który go obciąża? Wydaje się to dopuszczalne jedynie w sytuacji, w której podejrzany bez zastrzeżeń przyznaje się do winy i zamierza złożyć wniosek o dobrowolne poddanie się karze – a zawsze może się potem rozmyślić, co i tak rodzi konieczność wypowiedzenia zarówno pełnomocnictwa świadkowi, jak i stosunku obrończego podejrzanemu/oskarżonemu.
Niestety, rzucane w przestrzeń postulaty modyfikacji procedury karnej nie zawierają jakichkolwiek rozwiązań wyżej przytaczanych problemów, analogicznie np. do art. 85 kpk (obrona kilku podejrzanych bądź oskarżonych). Inna rzecz, czy dopuszczalne jest zastosowanie w takiej sytuacji art. 317 § 2 kpk: “W szczególnie uzasadnionym wypadku prokurator może postanowieniem odmówić dopuszczenia do udziału w czynności ze względu na ważny interes śledztwa albo odmówić sprowadzenia oskarżonego pozbawionego wolności, gdy spowodowałoby to poważne trudności.“ – przepis ten zasadniczo odnosi się tylko do stron i ich pełnomocników; świadek stroną oczywiście nie jest, natomiast wydaje się dopuszczalne stosowanie tego przepisu przez analogię, bo skoro można odmówić udziału w czynności np. obrońcy albo pełnomocnikowi pokrzywdzonego, to tym bardziej można to zrobić w odniesieniu do pełnomocnika świadka – a maiori ad minus.
Osobiście nigdy nie zetknąłem się z odmową dopuszczenia do udziału w czynności jako pełnomocnik świadka; raz tylko policjant próbował mnie przekonać, że moja obecność jest zbędna i że nie trzeba, przy czym udziału w czynności mi nie odmówił. Decyzja w tym przedmiocie akurat w tym przypadku powinna była należeć do klienta.
Trzeba też wskazać, że udział takiego pełnomocnika jest mocno ograniczony – jego rolą jest w zasadzie głównie interweniowanie w sytuacji, gdy organ zadaje świadkowi pytania sugerujące, lub narażające go na ryzyko odpowiedzialności karnej, jak również składanie zastrzeżeń do protokołu; zasadniczo może również zadawać pytania do świadka, ale tylko w zakresie dotyczącym bezpośrednio jego interesów i w praktyce – raczej za zgodą prowadzącego przesłuchiwanie (a jeśli pytania są uchylane, to ponownie – jedynie uwaga do protokołu czynności), wreszcie podpisanie protokołu.
W przestrzeni publicznej pojawiają się też spekulacje, że pełnomocnik nie został dopuszczony do udziału w czynnościach ze względu na fakt, iż w wielu postępowaniach reprezentował Jarosława Kaczyńskiego – tutaj oczywiście uwagi o konflikcie interesów powyżej, natomiast moim zdaniem, jeśli prokurator widziała ryzyko zaistnienia takiego konfliktu interesów, powinna była wydać postanowienie w trybie art. 317 § 2 kpk i napisać wprost o tej przyczynie, powołując się na dobro postępowania, wskazując jakie konkretnie przesłanki przemawiają za wyłączeniem konkretnej osoby od udziału w czynności. Osobiście, na jej miejscu w takiej sytuacji oświadczyłbym wprost, dlaczego uważam, że udział tej konkretnej osoby może stanowić zagrożenie dla prawidłowości postępowania i przedstawił 2 opcje: wyznaczamy kolejny termin przesłuchania, na który świadek może stawić się z innym pełnomocnikiem, albo przechodzimy do przesłuchania, ale bez udziału pełnomocnika. Stosowanie różnych forteli proceduralnych nie służy budowaniu zaufania do organów publicznych. Tymczasem ostrożnie podejrzewam, że mogło tutaj zadecydować stanowisko: “szkoda czasu, jak już wszyscy się stawili, to nie będziemy kombinować z nowym terminem”.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie opublikowała uzasadnienie pisemne zarządzenia o odmowie dopuszczenia pełnomocnika dla świadka, dostępne jest pod adresem: https://www.gov.pl/web/po-warszawa/publikacja-uzasadnienia-zarzadzenia-z-dnia-12-marca-2025-r-o-odmowie-dopuszczenia-do-udzialu-w-postepowaniu-pelnomocnika-osoby-nie-bedacej-strona
Z uzasadnienia zarządzenia wynika, że prokurator prowadząca postępowanie konsekwentnie stoi na stanowisku, iż podstawą odmowy udzielenia zgody na ustanowienie pełnomocnika dla świadka był mimo wszystko art. 87 § 3 kpk, czyli przyjęcie, że nie istniało ryzyko naruszenia praw świadka. W gruncie rzeczy, skoro już takie zarządzenie zostało wpisane do treści protokołu przesłuchania, to trudno byłoby się z niego teraz wycofywać i powoływać okoliczności związane z wyżej wspomnianym konfliktem interesów, czyli art. 317 kpk jako podstawę rozstrzygnięcia. Podkreślić natomiast należy, że skoro prokurator nie dopatrzyła się zagrożeń w udziale pełnomocnika dla prawidłowości postępowania – a przynajmniej nie wynika to z uzasadnienia – to przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby zezwolić na jego udział w czynności, tertium non datur. Decyzja odmowna jawi się zatem jako wysoce arbitralna.
Zasadniczo wywód prawny nie budzi zastrzeżeń, z wyjątkiem poniższego fragmentu:

Z całą pewnością nie są to jedyne osoby, którym przysługuje prawo do ustanowienia pełnomocnika. i nie można tego kręgu sztucznie zawężać. Uzasadnienie tymczasem akcentuje fakt, że Barbara Skrzypek była jedynie świadkiem i nie było żadnych planów przedstawienia jej zarzutów, co poniekąd jest zgodne z treścią ujawnionego protokołu – pytania do świadka były dość precyzyjne i zorientowane na uzyskanie odpowiedzi na konkretne kwestie. Jeśli nawet, to w tak zarysowanych okolicznościach nic nie stało na przeszkodzie, by jednak ten pełnomocnik został do udziału dopuszczony – choćby jego rola ograniczać się miała do samej tylko obecności w celu dodania otuchy – zwłaszcza, że było to w interesie samej prokuratury, aby nikt potem nie snuł różnych teorii spiskowych o “sfałszowanych protokołach”. Jeśli zaś istniała obawa związana z konfliktem interesów, to wówczas jest inny przepis proceduralny, który pozwala ewentualnym niebezpieczeństwom zapobiec. Reasumując, nie wszystko, co jest formalnie zgodne z prawem, jest słuszne i właściwe.
6. A dlaczego Barbara Skrzypek nie mogła mieć pełnomocnika, a było dwóch pełnomocników Gerarda Birgfellnera?
Gerard Birgfellner jest w tym postępowaniu stroną – występuje jako pokrzywdzony i przysługuje mu inicjatywa dowodowa. Zasady udziału stron w czynnościach dowodowych określają art. 315-318 kpk, których lektura pozwala na wniosek, że można wyróźnić 4 kategorie czynności:
- Czynności dokonywane na wniosek strony;
- Czynności, których nie można powtórzyć na rozprawie;
- Sporządzenie opinii przez biegłych lub przesłuchanie w charakterze biegłego;
- Inne czynności śledztwa (np. podejmowane z urzędu czynności, które nie należą do kategorii z pkt 2-3).
Zasada jest taka, że strona i jej pełnomocnik (lub obrońca) zawsze mają prawo wziąć udział w czynnościach dokonywanych na ich wniosek. Przy czynnościach niepowtarzalnych oraz przesłuchaniu biegłych wyjątek stanowi sytuacja, w której podejrzany jest pozbawiony wolności (np. tymczasowo aresztowany), a jego sprowadzenie mogłoby powodować zwłokę, w następstwie której dowód zostanie utracony lub zniekształcony. Jedynie przy czynnościach prowadzonych z urzędu stronom i ich reprezentantom można w wyjątkowych sytuacjach odmówić udziału w czynności ze względu na ważny, dostatecznie skonkretyzowany interes śledztwa albo odmówić sprowadzenia podejrzanego/oskarżonego pozbawionego wolności, gdy spowodowałoby to poważne trudności.
Nie wiadomo, czy przesłuchanie Barbary Skrzypek było czynnością dokonaną z inicjatywy pokrzywdzonego lub jego pełnomocników – wówczas przepisy nawet nie zezwalają na wyłączenie strony lub jej pełnomocnika od czynności. Jeśli przeprowadzono ją z urzędu, to odmowa ich dopuszczenia wymagałaby wskazania przez prokuratora konkretnych okoliczności, uzasadniających obawę zagrożenia dla interesu śledztwa – co zasadniczo trudno jest sobie wyobrazić w sytuacji, w której dwóch pełnomocników reprezentuje jednego pokrzywdzonego (ale nie wtedy, gdy jeden pełnomocnik reprezentuje dwóch klientów – wówczas znów może potencjalnie mieć miejsce konflikt interesów, przy czym należy go dokładnie wskazać).